Green Deal, not a Grim Deal!

Gwałtowne zamknięcie kopalni w Turowie - o co zabiega czeski rząd - zamiast przyczynić się do poprawy stanu środowiska, doprowadzi do zapaści w wielu wymiarach: społecznym, ekologicznym, finansowym i energetycznym. Wywoła katastrofę dla całego polskiego regionu, któremu kopalnia zapewnia niezbędną energię – pracę, środki na utrzymanie rodzin i prąd wytwarzany w elektrowni. Wisząca nad kopalnią w Turowie groźba zamknięcia z dnia na dzień, stanowi najgorszy z możliwych scenariuszy transformacji energetycznej. 

Czy tak ma wyglądać Europejski Zielony Ład,  który w założeniu miał być przede wszystkim sprawiedliwy? 

W związku z możliwym zamknięciem kopalni w Turowie Polsce grozi katastrofa społeczno-ekonomiczna.  Takim sytuacjom miały przeciwdziałać unijne programy transformacji regionów, których istnienie jest uzależnione od wydobycia i energetyki konwencjonalnej. Wniosek o natychmiastowe zamknięcie polskiej kopalni stawia pod znakiem zapytania wiarygodność zapewnień o europejskiej solidarności i sprawiedliwości transformacji, która jest potrzebna, ale musi być przeprowadzona w sposób zaplanowany i rozłożona w czasie.


Pozbawienie środków utrzymania tysięcy Polaków 
Apelujemy o uczciwe traktowanie blisko 80 tysięcy pracowników i współpracowników oraz ich rodzin, których byt jest uzależniony od istnienia kopalni i elektrowni. Groźba pozbawienia ich środków do życia w praktyce oznacza upadek całego regionu, którego mieszkańcy nie mają żadnej realnej perspektywy znalezienia w krótkim czasie innej pracy ani alternatywnych źródeł zarobku. Dziesiątki tysięcy ludzi w tej części Polski czekają na sprawiedliwą transformację, zgodną z założeniami Europejskiego Zielonego Ładu. Tymczasem forsowany przez rząd Czech wniosek, prowadzi do „dzikiej” transformacji, która pozbawia lokalną społeczność nadziei na zapewnienie jakiejkolwiek stabilności życiowej.


Wpływ na środowisko
Kopalnia w Turowie jest jedną z najmniejszych w całym regionie, zdominowanym przez dużo większe kopalnie i elektrownie działające na terenie Czech i Niemiec. Polska kopalnia jest otoczona przez działające w sąsiednich krajach odkrywki, zlokalizowane zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Turowa, w tym nawet w odległości kilkuset metrów od polskiej granicy. Trudno zrozumieć dlaczego stosunkowo mała kopalnia w Turowie stała się obiektem międzynarodowych działań sąsiada, uparcie dążącego do przerwania wydobycia, ale jedynie po polskiej stronie granicy. 

Zagrożenie dla polskiego systemu energetycznego
Zamknięcie kopalni oznacza natychmiastowe wyłączenie całego kompleksu energetycznego w Turowie, dostarczającego nawet do 7 proc. energii zużywanej w Polsce. Energia elektryczna produkowana w Turowie trafia do nawet 3 mln gospodarstw domowych. Wyłączenie wydobycia i produkcji energii elektrycznej w oczywisty sposób musi zachwiać polskim systemem energetycznym, który nie będzie w stanie szybko zastąpić likwidowanych mocy wytwórczych w Turowie. Sprawiedliwa transformacja europejskiej energetyki miała sprawić, że czarne scenariusze braku energii elektrycznej w systemie nigdy się nie ziszczą.

Załamanie gospodarki regionu
Turoszowskie zagłębie zapewniało w ostatnim czasie zamówienia dla blisko 3000 dostawców i podwykonawców kopalni oraz elektrowni. Kompleks górniczo-energetyczny tylko w ostatnich dwóch latach zawarł kontrakty z firmami zewnętrznymi – w większości polskimi małymi i średnimi polskimi firmami – o wartości ok. 5,5 mld złotych. Oprócz likwidacji rynku zbytu dla tysięcy firm działających w otoczeniu Turowa, zamknięcie kopalni spowodowałoby dalsze straty w wysokości ok. 13,5 mld złotych. Wstępne szacunki wskazują, że taką właśnie kwotę pochłonęłaby m.in. konieczność zwolnienia tysięcy pracowników, a także straty wynikające z poniesionych już ogromnych nakładów na proekologiczne modernizacje, dokonane w ostatnich latach. Wizja likwidacji kopalni i tym samym elektrowni w rzeczywistości oznacza zmarnowanie wieloletnich wysiłków i gigantycznych inwestycji, podjętych aby stworzyć możliwość rozłożenia transformacji energetycznej w czasie. Proces ten jest niewątpliwie potrzebny, nie może jednak odbyć się za wszelką cenę, a na pewno nie za cenę nieodwracalnej katastrofy społeczno-ekonomicznej po polskiej stronie granicy, do której dąży czeski rząd.